Weekendowy blues na fali


Tak jak zapowiadałem, relacjonuję Maryport Blues Festival. Tak jak się spodziewałem, festiwal był wielowymiarowym, pięknym przekrojem Wielkiej Brytanii. Setki pijanych ludzi, sporo dobrej muzyki, parę odgrzewanych kotletów na scenie i kilka smacznych kotletów w porozstawianych po okolicy budkach z jedzeniem.
Czytaj dalej

Nieporozumienia


Ludzie nieustannie mnie zadziwiają. Od kilkudziesięciu lat podbijamy kosmos, jeździmy samochodami na prąd, mamy nowoczesne myśliwce — żelazne ptaki śmierci. Wydawałoby się, że nie ma dla nas żadnych barier. Przeszkód nie do przejścia i linii, których nie da się przekroczyć. Tymczasem pomimo nieustającego rozwoju, jednej bariery wciąż nie potrafimy złamać. Aż nie chce się wierzyć, że największym problemem jest dla nas z pozoru banalna… bariera językowa.
Czytaj dalej

Sprawiedliwości (nie) stanie się zadość


Każdy z nas ma czasami pretensje. Do świata, do Boga, do znajomych, do ulubionego zespołu, albo piłkarza, który nie wykorzystał decydującego rzutu karnego (Kuba, i tak Cię uwielbiam). Czasami są to pretensje uzasadnione, czasami nie, ale zawsze są one dobrym powodem do napisania kolejnego tekstu na bloga. Zwłaszcza kiedy ktoś ma do Ciebie pretensje, że zbyt rzadko piszesz teksty na bloga.
Czytaj dalej

Angielska herbatka z prądem


Obijając się od baru do baru zebrałem kolejną dawkę myśli oprocentowanych prosto z Anglii. Jak zwykle mam problem ze wstępem, więc nie przedłużając, zapraszam na podróż po wszystkim, co dzieje się w krainie piwem i tłuszczem, a ostatnio też deszczem, płynącej.
Czytaj dalej

Kraina piwem i tłuszczem płynąca


Na wyspy ściągnąłem ze sobą słońce z Polski. Dzięki temu mogę wylegiwać się nad morzem, więc trochę mnie tutaj nie było. W krainie piwem i tłuszczem płynącej czuję się jak ryba w wodzie. Tylko ta codzienność jest nieco nudniejsza niż w naszym kraju. Brakuje tych afer, skandali, rzucania kurwami na każdym przystanku… Znudziło mi się już to morze, więc łapcie sprawozdanie.
Czytaj dalej

Nowoczesna „sztuka” w nowoczesnym świecie


Miałem zacząć od kreatywnego wstępu, ale otworzyłem jakieś niedobre hiszpańskie piwo i moje pomysły uleciały wraz z gazem z puszki. Jako że o odlotach i niedobrych rzeczach będzie dzisiaj sporo mówione (pisane), okazuje się, że cierpienie moich kubków smakowych nie pójdzie na marne. Niedobre piwo, niedobra sztuka, niedobry pisarzyna. Hattrick. Znowu zaatakowała mnie ta pieprzona nowoczesność…
Czytaj dalej

Pijaństwo majowe


Człowiek nie jest taki, żeby się nie napił. Zwłaszcza w długi weekend. Jak się już napije, to długi weekend może się jeszcze bardziej wydłużyć. Solidarny z pijakami, wracam po tak zwanej majówce. Dołożyłem cegiełkę do rekordowych zysków ze sprzedaży alkoholu i kiełbasek w tym okresie, więc czas porządnie pomarudzić, jak na blogera przystało. Poza marudzeniem będzie też picie, grillowanie i fajna kobitka (znów na końcu, dla niecierpliwych).
Czytaj dalej

Wind of change


Zmiana to ostatnio bardzo popularne w Polsce słowo. Jedni mówią, że mamy #dobrązmianę, inni odpowiadają, że wcale nie jest taka dobra. Skoro już wszyscy się tymi zmianami zajmują, to zająłem się nimi i ja – rzecz jasna na swój sposób. Dlatego nie będzie ani słowa o polityce. Będzie za to słowo o lekarzu, rocku i moim tacie. Będą też cycki Fergie (dla tych, którzy weszli tylko po to — są prawie na samym końcu).
Czytaj dalej

Poświąteczna rewizja. Stojąc na skraju cywilizacji



Globalizacja. Problem współczesnego świata można opisać jednym słowem. Chociaż promowana jako szansa dla ludzkości, jest ładnie opakowaną puszką Pandory. Dlaczego kojarzę globalizację z Wielkanocą? Wielkanoc to tradycja, element kultury. Globalizacja tę kulturę zwalcza. Bez różnicy, czy jest polska, niemiecka, czy włoska. Niegdyś Grecy mieszkali w miastach-państwach. Dziś my mamy zamieszkać w państwie-planecie.

Czytaj dalej

Chwila przerwy


Nowy wpis jutro. Nabazgrałem co nieco w sobotę, ale stwierdziłem, że przejrzę i dopracuję tekst po świętach. Przy okazji oczyszczę kilka butelek z rodzinką. Tymczasem zostawiam wam trochę ładnych widoków – na wiosnę.


 

Ludzie kontra ludzie


Najgorsze jest pisanie wstępów. Czasami ma się pomysł i wychodzi coś interesującego, co zachęca do dalszej lektury. Czasami pomysłu się nie ma, ale moment olśnienia sprawia, że wychodzi coś interesującego, co zachęca do dalszej lektury. Dzisiaj nie mam pomysłu, nie mam też nadziei na moment olśnienia. Jeśli nadejdzie, to prawdopodobnie nigdy nie dowiecie się, co było tu, w miejscu wstępu, który właśnie czytacie. Jeśli nie nadejdzie to przeczytacie to, co właśnie skleciłem na kolanie i, mam nadzieję, zostaniecie tu, żeby przekonać się, że na następne kilka (naście) linijek tekstu miałem pomysł.
Czytaj dalej

Współczesny Matrix


Każdy z nas zna chyba film Matrix. No przynajmniej kojarzy. Mocno surrealistyczny film, jeden z klasyków kina science-fiction, został przeanalizowany na tysiąc różnych sposób i rozłożony na czynniki pierwsze. Nic dziwnego, w końcu zawiera mnóstwo motywów, nawiązań i odnośników do spraw rzeczywistych. Czasami jednak mam wrażenie, że naprawdę żyjemy w matriksie. Może nie tak doskonałym i strasznym jak ten z filmów braci Wachowskich, ale równie niebezpiecznym i zgubnym dla całej naszej cywilizacji.
Czytaj dalej

Cudowne lata


Nachalnie szukam inspiracji. Siedzę przed drewnianym biurkiem z dość przeciętnym widokiem z okna. Na biurku stoją kubki po litrach wypitej herbaty. Przeglądam wszystko, co się da w Internecie, przeglądam ulubione strony, szukam nowych blogów do poczytania, kątem oka zerkam do gazet. Regularnie oglądam mecze, balansuję pomiędzy Pidżama Porno, Yelawolfem a nowymi płytami. I nic. Pusto. Człowiek nie jest jednak taki, żeby się poddał. I…
Czytaj dalej

Populistyczny świat zniszczonych marzeń


Każdy z nas marzył o byciu kimś wielkim. Jako kilkuletnie dzieci snuliśmy plany na przyszłość, które były dużo bardziej rozbudowane i szczegółowe niż te głoszone przez nas po skończeniu szkoły średniej. Dziś większość z nas jest rozczarowana, że nie widzi siebie w telewizji. Większość, oprócz tych, którzy siebie w telewizji widzą. I tych, których to nie obchodzi, bo znaleźli alternatywne źródło szczęścia.
Czytaj dalej

Zimowo-noworoczne przemyślenia


Cześć po raz drugi w 2016. W zasadzie to po raz pierwszy, bo poprzedni tekst powstał jeszcze w roku poprzednim. Styczeń to taki dziwny miesiąc, przejściowy. Niektórzy są w połowie zimowego snu, niektórzy na sen nie mają czasu. Ja jestem gdzieś pośrodku, więc premierowy tekst dodaję w trzecią, środkową, niedzielę miesiąca. Będzie więcej literek, więcej muzyki i więcej zdjęć niż zwykle.
Czytaj dalej

Okraszona piwem historia współczesnego mężczyzny [OPOWIADANIE]


Nadeszła długo wyczekiwana chwila. Mój debiut literacki. Póki co bardziej „debiut” – bo zamieszczam go na swoim własnym blogu. W każdym razie jest to na pewno najciekawsze wydarzenie polskiej literatury/blogosfery w 2016 roku. I wcale nie dlatego, że mamy dziś pierwszy stycznia. Zapraszam do lektury okraszonej piwem historii współczesnego mężczyzny.
Czytaj dalej

Stare kontra nowe


Na świecie od dawien dawna trwa walka, która nie jest od niczego zależna. Walka wyboru. Niemal każda rozmowa, dyskusja, pogawędka ma gdzieś w tle temat konfliktowy i sporny. Jedni wolą jabłecznik, inni sernik. Jedni lubią piwo, inni wolą wódkę. I tak bez końca — Robert de Niro kontra Al Pacino, psy versus koty… Jeśli jednak jakimś trafem nie jecie ciast, jesteście abstynentami, irytują was amerykańsko-włoscy aktorzy a jedyne zwierzęta, jakie tolerujecie to kury w formie kotletów na niedzielnym obiedzie to jest jedna kategoria, od której nie uciekniecie. Stare versus nowe.
Czytaj dalej

O obrotach ciał pijanych


Uprzedzę na początku, żeby nie było niedomówień. Nie jestem zagorzałym chrześcijaninem. Mimo to wielką radość sprawia mi pewien okres w roku, który kojarzony jest stricte z zagorzałymi wiernymi. Adwent. Możecie stwierdzić, że tylko świr może cieszyć się z adwentu, w którym na dodatek nie uczestnicy. Są różne powody do radości w grudniu — dobrze schłodzone piwo, lukrowane pierniczki na choince, „Last Christmans” co godzinę (lub przez godzinę) w każdej rozgłośni radiowej, a ten psychol najbardziej cieszy się z adwentu. Dlaczego? Śpieszę z wyjaśnieniem.
Czytaj dalej

Wszystko do nas wraca (?)


Niewiele jest rzeczy, które lubię, ale są dwie, które bardzo lubię i nie mógłbym z nich zrezygnować. Lubię siedzieć w barach i autobusach, słuchając rozmów innych ludzi. Sam raczej nie mam ochoty do tej rozmowy się włączać, ale gdy umiejętnie oddzielimy gorączkowe dyskusje dwóch sąsiadek o trzeciej sąsiadce, możemy wyłapać perełkę, dzięki której picie piwa/reszta podróży łączy się z filozoficznymi myślami na podchwycony temat. Ostatnio usłyszałem, że bez względu na to, w co wierzymy tak zwana karma zawsze jest przy nas. Jako że niedawno w odtwarzaczu przewinął mi się kawałek o podobnej tematyce (tradycyjnie, na końcu tekstu), zacząłem porównywać to ze swoim życiem co z kolei ewoluowało w kolejne oprocentowane bazgroły, które właśnie czytacie.
Czytaj dalej

Pogromcy mitów: faceci są prości



Pradawna prawda, którą znają nie tylko wszyscy mieszkańcy naszej planety, ale również małe, zielone ludki z kosmosu (mistrza Yodę, jeśli czyta, pozdrawiam) – kobiet nie da się zrozumieć. Niejeden próbował, niejeden uważał, że zrozumiał, ale nikomu się to nie udało. Ileż to prześmiewczych obrazków, kawałów i anegdot na ten temat wymyślono… Powszechnie uznaje się więc, że płeć piękna jest zbyt trudna do rozszyfrowania, a tok myślenia mężczyzn to zero-jedynkowy kod prosty jak oni sami. Jest to oczywiście totalna bzdura.
Czytaj dalej

Wspomnienia, przyjaźń i zatracone wartości


Nie będziecie pewnie zaskoczeni, jeśli powiem, że do pierwszego wpisu skłoniło mnie dzisiejsze święto. Zaduszki, dziady, wszystkich świętych — niezależnie od nazwy jest to okres, w którym wspomnienia, przemyślenia i migające nam przed oczami flesze z życia nasilają się i zmuszają do pewnego rodzaju refleksji. Nie inaczej było w moim przypadku…

Czytaj dalej