Happy Birthday to me


Omatkoboska. Znów mam urodziny. Znów, bo wydawało mi się, że poprzednie były jakiś miesiąc temu. Dobra, przesadzam, w tym roku wydarzyło się wiele „dużych” rzeczy, więc czas płynął trochę wolniej, ale jak wiadomo – zawsze jest za szybko. Tym bardziej, kiedy obchodzisz „ostatki” i przy okazji następnych zmieni Ci się cyferka z przodu.
Czytaj dalej

Weekendowy blues na fali


Tak jak zapowiadałem, relacjonuję Maryport Blues Festival. Tak jak się spodziewałem, festiwal był wielowymiarowym, pięknym przekrojem Wielkiej Brytanii. Setki pijanych ludzi, sporo dobrej muzyki, parę odgrzewanych kotletów na scenie i kilka smacznych kotletów w porozstawianych po okolicy budkach z jedzeniem.
Czytaj dalej

Kraina piwem i tłuszczem płynąca


Na wyspy ściągnąłem ze sobą słońce z Polski. Dzięki temu mogę wylegiwać się nad morzem, więc trochę mnie tutaj nie było. W krainie piwem i tłuszczem płynącej czuję się jak ryba w wodzie. Tylko ta codzienność jest nieco nudniejsza niż w naszym kraju. Brakuje tych afer, skandali, rzucania kurwami na każdym przystanku… Znudziło mi się już to morze, więc łapcie sprawozdanie.
Czytaj dalej

Pijaństwo majowe


Człowiek nie jest taki, żeby się nie napił. Zwłaszcza w długi weekend. Jak się już napije, to długi weekend może się jeszcze bardziej wydłużyć. Solidarny z pijakami, wracam po tak zwanej majówce. Dołożyłem cegiełkę do rekordowych zysków ze sprzedaży alkoholu i kiełbasek w tym okresie, więc czas porządnie pomarudzić, jak na blogera przystało. Poza marudzeniem będzie też picie, grillowanie i fajna kobitka (znów na końcu, dla niecierpliwych).
Czytaj dalej