Chlebem, szynką i solą


Wróciłem. Tu i do kraju, znaczy. I nie wiem, który powrót jest dla was wszystkich ważniejszy… Ostatni miesiąc życia spędziłem na nadgodzinach, zabieganiu i pakowaniu i rozpakowywaniu i jeżdżeniu i wszystkim, co totalnie zżera chęci do życia, a do pisania tym bardziej. Tym razem jednak siedzę na balkonie, bawię się starą maszyną do szycia marki singer, z której zrobiony jest mój stolik, a która wkurwiająco skrzypi, ale dziś mi to nie przeszkadza. No więc…

Czytaj dalej

Reklamy

Rudość, nie radość


 

Ostatnimi czasy mam dziwne uczucie bycia prześladowanym przez rudość. Rdzawy kolor atakuje mnie dosłownie z każdej strony, a mnie brakuje pomysłów, jak się przed nim bronić… Dlatego postanowiłem się tym nie przejmować, bo w końcu gniew rudzi, to znaczy rodzi, przemoc. Uwaga! Post zawiera spory procent rudości. I jeszcze większy procent ironii.

Czytaj dalej

Majówkowa gorączka


Kolejny dzień jest gorąco. Kolejny dzień spożywam dziwne mikstury i raczę się różnymi tabletkami. Kolejny poranek zdycham półżywy. Rok temu napisałem pijaństwo majowe, czy zanosi się na drugą część? Czy to słynna majóweczka? Nie, to choróweczka.

Czytaj dalej

Dlaczego Brytyjczycy nie mają nas w dupie?


Nie dałem rady. Cejrowski musi zaczekać, bo znów przygnało mnie do klikania literek. Wybacz mi, nasz kochany, bosy przyjacielu, ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Twój fan Cię zostawił, żeby wrócić do swoich fanów. Ale nie martw się, bo będzie pisał – poniekąd – o podróżach, a dokładniej ich braku.

Czytaj dalej

Wódka, śnieg i wkurwienie


Wódka, śnieg, wódka, śnieg, śnieg i wódka. Po tym jakże pięknym wstępie możecie się domyślić, że jednak zawitałem do Polski na święta. Wódka była dnia drugiego, śnieg dnia przedostatniego. Czyli cykl zamknięty.

Czytaj dalej