Rozstania są najgorsze


Mam lipiec w kalendarzu, za oknem już październik. Jesień w natarciu, kaloryfery rozgrzane, deszcz smutnie bębni w okna znajdujące się na dachu, a więc na skośnej ścianie mojego pokoju. W takich chwilach jedyne czego chcesz od życia to święty spokój, ale niestety — życie chce od Ciebie znacznie więcej, więc nie dojdziecie do porozumienia w kwestii oczekiwań.
Czytaj dalej

Weekendowy blues na fali


Tak jak zapowiadałem, relacjonuję Maryport Blues Festival. Tak jak się spodziewałem, festiwal był wielowymiarowym, pięknym przekrojem Wielkiej Brytanii. Setki pijanych ludzi, sporo dobrej muzyki, parę odgrzewanych kotletów na scenie i kilka smacznych kotletów w porozstawianych po okolicy budkach z jedzeniem.
Czytaj dalej

Sprawiedliwości (nie) stanie się zadość


Każdy z nas ma czasami pretensje. Do świata, do Boga, do znajomych, do ulubionego zespołu, albo piłkarza, który nie wykorzystał decydującego rzutu karnego (Kuba, i tak Cię uwielbiam). Czasami są to pretensje uzasadnione, czasami nie, ale zawsze są one dobrym powodem do napisania kolejnego tekstu na bloga. Zwłaszcza kiedy ktoś ma do Ciebie pretensje, że zbyt rzadko piszesz teksty na bloga.
Czytaj dalej

Wind of change


Zmiana to ostatnio bardzo popularne w Polsce słowo. Jedni mówią, że mamy #dobrązmianę, inni odpowiadają, że wcale nie jest taka dobra. Skoro już wszyscy się tymi zmianami zajmują, to zająłem się nimi i ja – rzecz jasna na swój sposób. Dlatego nie będzie ani słowa o polityce. Będzie za to słowo o lekarzu, rocku i moim tacie. Będą też cycki Fergie (dla tych, którzy weszli tylko po to — są prawie na samym końcu).
Czytaj dalej